placz-po-polnocy blog

Twój nowy blog

Pancerz

1 komentarz

Ze tez wczesniej tego nie widzialam i nie rozumialam. Ze ta moja niesmialosc i brak poczucia pewnosci nie wynika ze mnie samej tylko z hasel ciagle krzyczanych mi nad glowa.
Niewinne slowa….nie umiesz dobrze sprzatnac, nie umiesz wyprac, jak ty to zrobilas, znowu nie tak, za krotko z psem, za slaba ocena, zli znajomi, zly obiad, zle wygladasz, za duzo, za malo, zle, zle, zle!!!!!!!!!!!!!!

Mam 22 lata, wiele marzen, sto pomyslow a boje sie cokolwiek zrealizowac. Fakt staram sie, ale zapal jest tylko na chwile, bo pojawia sie pytanie ale po co?? przeciez i tak nic mi nie wychodzi…przeciez to spierdole.

Dlaczego?
Nie wiem….

I ciagle to powtarzam nie wiem i nie wiem. Bo nikt mnie nie nauczyl miec swojego zdania. Sama sie nauczylam..mam, ale czasem troche nieudolnie. Boje sie mowic to na glos. Ale mowie co raz czesciej. Im bardziej jestem swiadoma tym lepiej mi to idzie.

Dlaczego to jest az tak niesprawiedliwe
Starasz sie i starasz….i tak sobie myslisz, ze w koncu to doceni…
Az tu nagle slyszysz…Ze sie w ogole nie starasz

I peka banka……ktorej z reszta nigdy nie bylo, ktora sama sobie wymyslilam
pyk… wracamy do rzeczywistosci

Nie mam slow, nie mam sil…nie wiem co zrobic. Ciagle szukam sposobu abys mogla przejzec na oczy…zobacz w koncu jak mnie ranisz!
Zobacz to!

Koniec. Poplakalismy sobie. Nakladamy pancerz, emocje chowamy gleboko, usmiech, jest dobrze. Nic nie widac? Nie.
Nie damy sie. Przeciez to nie moze tak sie skonczyc. Znajdziemy w koncu sposob….

Jaka to matka?
Taka co caly czas Cie krytykuje, nie ufa, wyzywa, poucza, poniza, obraza?
To taka co podcina Ci skrzydla przy kazdej okazji? Nie cieszy sie z Twoich dokonan? Gardzi malymi sukcesami a duze uwaza, ze zawsze moga byc lepsze. To taka co nie akceptuje?
Taka co przeglada prywatne rzeczy i uwaza je za swoje tak jak i wszystko dookola co nalezy do Ciebie?
Taka ktorej sie boisz? I ciagle liczysz jeszcze, ze zdolasz ja zadowolic…i starasz sie i starasz i raz jeszcze jeszcze tylko jeden…tym razem na pewno sie uda…
Niestety…..

To taka?

tAKA co robi awantury o nic? Przy Twoich znajomych, sasiadach? To taka po ktorej awanturac nie mozesz o niczym innym myslec? a uczyc sie?…zapomnij….Bo jak sie uczyc, zyc bez wsparcia? Jak robic to wszystko czujac sie non stop winnym? Jak robic co kolwiek jak ciagle szukasz odpowiedzi na pytanie dlaczego?

Czy to jest wlasnie toksyczna matka?
Czy to ja jestem zla? Czy tak powinno byc?
Czy bylam kiedykolwiek kimkolwiek zanim zabrano mi tozsamosc? Zanim osmieszono i pozbawiono wszelkiego poczucia wlasniej wartosci?
Ja bylam? Ja jestem? Ja bede?

Prayin

Brak komentarzy

Ach tak sobie siedze i myśle. Jak to dużo jest problemów. Ile ludzi tyle zmartwień i jazd.
Nie wiedziałam, że istnieją wieksi porąbańcy odemnie a jednak…:) troche to mile :)
Nie czuje się sama.
Sporo nauki….a nic sie nie ucze. Czy to nie śmieszne? Stresuję się tak, że nie jestem w stanie się uczyć.. Niezłą sobie wymowke znalazlam.

Co raz bardziej uświadamiam się w fakcie, że wcale nie kocham. Być z kimś z nudów?  Nie to chyba nie możliwe?…..Przecież tyle nas łączy…czy to moja głowa płata mi figle…Raz kocham raz nie kocham…
Jestem ja. Jestem zaprzeczeniem mojego ja. Jestem sobą. Nie poznaję siebie.

A może właśnie odkrywam całą prawdę?

Mogłabym tak w nieskończoność.
:)
Miłego tygodnia.

Prayin

Brak komentarzy

Ach tak sobie siedze i myśle. Jak to dużo jest problemów. Ile ludzi tyle zmartwień i jazd.
Nie wiedziałam, że istnieją wieksi porąbańcy odemnie a jednak…:) troche to mile :)
Nie czuje się sama.
Sporo nauki….a nic sie nie ucze. Czy to nie śmieszne? Stresuję się tak, że nie jestem w stanie się uczyć.. Niezłą sobie wymowke znalazlam.

Co raz bardziej uświadamiam się w fakcie, że wcale nie kocham. Być z kimś z nudów?  Nie to chyba nie możliwe?…..Przecież tyle nas łączy…czy to moja głowa płata mi figle…Raz kocham raz nie kocham…
Jestem ja. Jestem zaprzeczeniem mojego ja. Jestem sobą. Nie poznaję siebie.

A może właśnie odkrywam całą prawdę?

Mogłabym tak w nieskończoność.
:)
Miłego tygodnia.

Nic mnie nie cieszy, nic nie sprawia mi przyjemnosci…nic i nikt mnie nie rozumie.

Nie umiem sie z Nim dogadac w podstawowych sprawach. Nie moze zaspokajac moich najmniejszych pierdolek.
Czuje sie znow sama w tym swoim swiecie….zawsze dobrze jest tylko na poczatku. Potem wychodzi z ludzi prawdziwe JA.
Kocham go….tak racja, ale widze, ze znowu ja i tylko ja zatracam sie w tym zwiazku i czynie go jak najlepszym bez zasranej wzajemnosci.

Bylismy na piwie…. oczywiscie nie umial wypic tyle ile wystarczy i wrocic do domu….skonczylo sie na wydanych prawie wszystkich pieniadzach…

A dzis przeprasza mnie i mowi, ze nie bedzie mial dla mnie prezentu na gwiazdke…. I, ze mi to wynagrodzi w styczniu.

Do chuja!!!!! Jak mi jest przykro….ale nie dlatego bo nie dostane prezentu…chodzi o sam fakt….o pamiec taka, ze jestem dla niego wazna…i najblizsza..najwidoczniej nie jestem. Przyzwyczailam juz sie do takiego traktowania przez jego poprzednikow.
Jak zwykle ja daje z siebie wszystko a on nic…

Przeszlam na 900kcal dziennie…jakos mi to idzie…czasem jest troszke ponad norme, ale bede stopniowo zmniejszac…

Moj ukochany powiedzial, ze mam za duza dupe. Wiedzialam to i wiem…ale zabolalo. Smutno….
Nigdy chyba nie bede szczesliwa…dlaczego tak trudno mnie pokochac i zaakceptowac?

Dalo mi to soczystego kopa w dupe…chodze z notesem i zapisuje wszystko co zjadam. Licze, obliczam, przeliczam….

Z okazji nadchodzacych Swiat Bozego Narodzenia zycze Wam wszystkim Zdrowych, Wesolych i Spokojnych Swiat. Duzo milosci, radosci i takie tam:)
Szczerze od swojego serduszka.

Za oknem wulkan. Ja lubie taka zime. Jak zima to prawdziwa, nie zadne lelum polelum. W moim organizmie pada system….wszystko sie wali…ale juz chyba takie osoby jak ja sa niestety skazane na ciagla porazke.

Nie da sie osiagnac 100%centowego zadowolenia z samego siebie. Jest to nie mozliwe..i udowodnione naukowo. Nie umiem podejsc krytycznie do swojej osoby, nie moge zaakceptowac siebie i pokochac.
Ciagle daze do czegos czego nigdy nie bede miala….ciagle chce wiecej i lepiej i tak juz zostanie. Przyzwyczailam sie.

Patrzylam dzis na swoja kolezanke….jest taka ladna….
opalona…grubsza, ale mimo to szczupla, opalona…taka chcialabym byc…
Mialam chwilowy przyplyw euforii….pt: „Zrobie to! Osiagne!”
O a teraz zakrecilam gaz…byl odkrecony…zapach mnie zaczal zastanawiac….Hehehe to chyba jakis znak…. Jak sie nie pojawi nastpna notka za 2 miesiace to znaczy, ze padlam:D

dzwoni przyjaciel….koncze:)

Love

Brak komentarzy
Zanurzcie mnie w niego Zanurzcie mnie w niego Jakby różę w dzbanek Po oczy, Po czoło, Po snop włosa jasnego- Niech mnie opłynie wokoło, Niech się przeze mnie toczy Jak woda całująca Oceanu Wielkiego. Niech zginie noc, poranek, Blask księżyca czy słońca, Lecz niech on we mnie wnika Jak skrzypcowa muzyka- Gdy mi do serca dotrze , Będę tym co najsłodsze, Nim.

Jakos leci….jem jem i jem az wstyd nazwac sie Kobieta….
To mnie pochalnia do reszty…blokuje…wstydzie sie rozebrac przed Nim..wstydze sie kazdego dotyku pomimo, ze pragne go jak cholera. Jak tu normalnie zyc?

Mozna powiedziec, ze nawpierdalalam sie z rana….Wepchnelam w siebie tony smutku i zalu a na koniec popijalam lzami w lazience…
Troche krwii…takie tam…
Zaraz lece na zajecia…tylko czekam az mi troche buzia odpusci…nie chce zeby ktokolwiek widzial, ze plakalam.
Wystarczy, ze ona to widzi…i ma satysfakcje, ze mi smutno, ze mnie zlamala…ale nie na dlugo….
Dlaczego ona jest dla mnie taka??
Ja zawsze staram sie zeby bylo dobrze, mowie, ze ja kocham…a ona kiedy ma te swoje napady nie wiem czego menopauzy??albo po prostu nienawisci do mnie, jest dla mnie tak straszna…ze az nie wiedzialam ze istnieje taki poziom nienawisci…

Mimo to nie zlamie sie….bede robic swoje…jest ciezko i smutno….nie mam zadnego wsparcia w domu…nikogo nie obchodza moje uczucia, mysli, potrzeby…cala moja rodzina jest jebnieta…tonaca w pogoni za hajsem….kurwa znowu leca mi lzy…znowu tusz mi sie rozmyje…chuj. Na pewno sie skapna, ze plakalam.

Moj M. jest juz w Pl. Jestem szczesliwa…Kocha mnie…w koncu ktos mnie kocha..w koncu komus na mnie zalezy..tak prawdziwie i szczerze. Kocha mnie cala…moja wielka dupe, moje schizy i moj cholerny chory swiat. Poznaje mnie i moje demony i nie ucieka….kocha mnie…Boze jakie to piekne…
A ja?? Boje sie tego…wiem…jestem jebnieta.
Jestem zazdrosna. Jest w Pl niecale 2 tyg a zaliczylismy juz 2 klotnie wywolane…oczywiscie moimi chorymi akcjami.
Znosi to dzielnie…wyzywam go….mowie, ze nie chce znac…a on jest ciagle jest. I przeprasza…i mowi, ze ja jestem najwazniejsza…ze tylko ja sie licze.

Dzis zlapalam dola…w domu awantura z mama…jak zwykle zero zrozumienia…nie wiem czy to przez menopauze czy po prostu ze zwyklej zlosliwosci…
Ech……
Ciezko jest cokolwiek zrobic…nie wiem…czy szukac pracy czy liczyc na laskawosc matki…musze sie ostro uczyc..a jak pojde do pracy bedzie to bardzo trudne…

Chce sie juz wyprowadzic i zamieszkac z M. wiem, ze wtedy wszystko bedzie latwiejsze.
Chce byc przy nim.

Czasem mam dosyc siebie….zjada mnie wlasne chore ja.
Chwilami mam ochote wziac noz i walic sie gdzie popadnie..az cala krew ze mnie nie ulpynie.
Jestem tak zla na to wszystko co sie dzieje, ze nie wiem.

Ale sa tez dobre i wesole chwile…najczesciej pisze o  tych zlych…bo jakos tak mam wrazenie, ze lepiej sie to opisuje…nie wiem…moze jest to zwykle uzalanie.

Pozdrawiam

Kiedy w koncu bedzie dobrze ja sie pytam?
Chce zebys juz tu byl…tak mi ciezko jest bez Ciebie.
Tak mi cholernie zle…z kazdym dniem musze sie zmagac sama…kazdy dzien przechodzic i czekac na nastepny.
Chociaz z drugiej strony jak pomysle o dniu, w ktorym przylecisz to aż boję się tego szczęśćia. Nie wiem czy będę mogła je ogarnąć. To będzie najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
Oczywiśćie nowe lęki, obawy…jak zawsze. Pewnie będę dużo spraw komplikować taka już jestem….co poradzić.
Po porostu mnie kochaj….

Waga spadla o ponad 0.5kg
Dopiero zaczynam
Do schudnięcia mam jeszcze 30,5 kg
Hhehe
Ale dam rade…nie poddam sie juz. Nie teraz.


  • RSS